Rozliczenie za wyniki i inne chwyty marketingowe – jak nie ,,wtopić” podpisując umowę na SEO?

Umowa na pozycjonowanie

Wybranie oferty agencji SEO nie jest zadaniem łatwym. Wydaje się wręcz, że pozycjonerzy to – zaraz po mechanikach samochodowych – grupa specjalistów posiadająca najmniejsze społeczne zaufanie. I nie da się ukryć – sami jesteśmy sobie winni.

Wszechobecne oferty w stylu „pozycjonowanie za 99 zł”, „3 miesiące za darmo”, „gwarancja wyników lub zwrot pieniędzy” itp. psują rynek, wzbudzają podejrzliwość, a liczne haczyki umowne wykorzystywane nie tylko w małych, szemranych firmach, sprawiają, że raz sparzony klient podchodzi do wszelkich zapewnień pozycjonera (lub handlowca agencji SEO) z ogromnym dystansem. Kolejną bolączką, która utrudnia nam rzetelną pracę, jest popularność rozliczenia za wyniki. Kiedyś był to dominujący model współpracy w branży SEO i nie da się ukryć – jeszcze kilka lat temu (przed poważnymi aktualizacjami algorytmu Google, które na trwałe zmieniły zasady gry) miał doskonałe zastosowanie. Obecnie jednak rozliczenie za wyniki jest naszym zdaniem w dziejach marketingu internetowego reliktem minionej epoki. Epoki, która zakończyła się około 2012 roku.

Wiele osób zadaje sobie pytanie, jak wybrać agencję SEO i na co zwrócić uwagę podczas dokonywania takiego wyboru. Sami nie mamy złudzeń – każde zapytanie ofertowe, które trafia do nas, trafia również do kilku innych firm, a proces podejmowania decyzji przez klienta jest z reguły dość długi. Nie chcemy zdobywać nowych umów (pod)chwytliwymi hasłami reklamowymi ani zaniżoną wyceną. Proces pozycjonowana, aby był wykonany profesjonalnie, bezpiecznie i efektywnie, musi kosztować, bo też nie całość umówionej sumy trafia do naszych kieszeni. Domeny zaplecza, serwery, najlepsze na rynku narzędzia analityczne – są to koszty, które ponosimy, chcąc świadczyć usługę na najwyższym poziomie. Z drugiej strony jednak – jest to cały czas stosunkowo tani sposób reklamowania swoich usług lub produktów, będący w zasięgu większości przedsiębiorców. Dlatego też – niezależnie od budżetu, na 90% stać Cię na pozycjonowanie strony w firmie Seolit. Jeśli nawet praktyka rozminie się z Twoim wyobrażeniem, w zdecydowanej większości przypadków będziemy w stanie dobrać w ramach danego budżetu rozwiązania, które skutecznie pomogą w wypromowaniu Twojej działalności. Na co Cię natomiast nie stać, to na model za wyniki lub jakikolwiek wariant umowy długoterminowej.

Ostatnimi czasy trafiła w moje ręce oferta jednej z agencji SEO. Muszę przyznać – skonstruowana nadzwyczaj sprytnie, mająca przekonać klienta niezorientowanego zupełnie w specyfice usługi i/lub takiego, który nie będzie miał czasu zastanowić się nad jej rozlicznymi haczykami. Kilkadziesiąt fraz z mocno zaniżoną wyceną za osiągnięcie top3. Do tego gwarancja maksymalnej płatności. No i jeszcze – jakby komuś było mało – trzy pierwsze miesiące za złotówkę. Czy może być lepiej?

Powiem tak – trudno, by było gorzej. Haczyki? Kilka. Przede wszystkim – wycenianie w podobnej kwocie fraz prostych i bardzo trudnych, co w połączeniu z maksymalną opłatą i umową – uwaga – na półtora roku – daje bardzo duże pole do tego, by nie wywiązać się rzetelnie z usługi. No bo nikt mnie nie przekona, że po wprowadzeniu do top10 kilku prostych fraz i tym samym osiągnięciu maksymalnego pułapu płatności, ktoś jeszcze będzie tam pracował nad hardcorowymi frazami ogólnymi, posiadającymi po kilka tysięcy wyszukań miesięcznie. A klient – związany umową – będzie musiał płacić przez kolejne kilkanaście miesięcy ową maksymalną sumę, mimo że do top10 weszło tylko kilka mniej znaczących fraz…

Kolejnym haczykiem, a raczej pustym chwytem marketingowym, jest złotówka za pierwsze trzy miesiące. Kwartał to minimalny czas, by wprowadzić do top10 frazy umowne, więc gdyby nie ten zapis, klient w tym czasie… prawdopodobnie nie zapłaciłby nawet tej złotówki.

Nie znam specyfiki pracy firmy, której wspomniana wyżej oferta trafiła przypadkiem w moje ręce. Być może pracują uczciwie. Ale skoro tak, dlaczego skonstruowali ofertę pełną haczyków i pustych chwytów marketingowych? Czy tak w obecnych czasach musi wyglądać praca pozycjonera? Czy żeby pozyskać sensowną ilość klientów, trzeba iść na kompromis z własnym sumieniem? Ja osobiście nie zgadzam się na takie podejście do sprawy. Stawiam na szczerość w kontakcie i prędzej oddam do utylizacji moją kolekcję płyt, niż potencjalny klient usłyszy ode mnie, że gwarantuję mu top10 w 3 miesiące. W firmie Seolit informujemy rzetelnie o naszych atutach (wieloletnie doświadczenie, własne zaplecze itd.), nie dajemy pustych obietnic, a raczej określamy, co i jakimi metodami będziemy na przestrzeni trwania umowy robić.

Dlaczego firma SEO nie może dać gwarancji sukcesu? Wynika to przede wszystkim z 3 czynników. Po pierwsze – algorytm Google nie jest powszechnie znany. Skuteczność firmy SEO opiera się na doświadczeniu, zapleczu i przeprowadzonych testach. Ale to nie są powszechne prawa fizyki, niezmienne w każdym przypadku i każdej szerokości geograficznej. Po drugie – ów algorytm cały czas się zmienia, więc nie sposób do końca przewidzieć, jakie modyfikacje nastąpią w przyszłości. Po trzecie – nie jesteśmy w stanie przewidzieć działań konkurencji (czasem nieuczciwych), jak również wystąpienia szeregu innych, niezależnych od pozycjonera problemów, jak np. włam hakerski na serwis (wbrew pozorom rzecz to dość częsta), problemy z serwerem, samowolka działu IT klienta itd. Dlatego też, o ile nie mówimy tu o frazie w stylu „Kapelusze słomiane Głogów” (która zapewne pojawi się w top10 samym tylko wystąpieniem w tym tekście), agencja SEO – chcąc być uczciwa wobec klienta – nie jest w stanie zagwarantować wysokich pozycji.

Inna sytuacja z życia wzięta. Do naszej agencji zadzwoniła pani posiadająca mały sklepik. Kilka miesięcy temu zaoferowano jej pozycjonowanie przez 2 miesiące za darmo – dla testu. Jako osoba ufna i mało zaznajomiona z internetem podpisała umowę. Okazało się, że była to umowa na 2 lata z miesięczną opłatą 300 złotych. Pani ma ponad 60 lat, ledwo wiąże koniec z końcem, jest to dla niej kwota astronomiczna i – uwaga – nie posiada nawet strony internetowej (!!!). Po podpisaniu umowy kontakt z firmą SEO się urwał. Ok, przeinaczam fakty. Kontakt jest regularny – raz w miesiącu przychodzi mail z fakturą. Pani jest już 1200 złotych w plecy, nie posiada nawet oryginału umowy, a cały stres związany z zaistniałą sytuacją będzie ją zapewne kosztował kilka lat życia. Obiecałem pomoc – pro bono i w imię walki z oszustami. Ale czy coś tutaj da się ugrać?

Wracając do modelu rozliczenia za wyniki – istnieją jego różne warianty, ale co do zasady, ma kilka następujących wad:

jest atrakcyjny finansowo tylko w pierwszych miesiącach współpracy (po osiągnięciu wysokich pozycji koszty są wielokrotnie wyższe)

wiąże się z długoterminową umową (praca „za darmo” w pierwszym okresie musi się zwrócić)

sprzyja popełnianiu błędów (wynikających z podświadomego pośpiechu motywowanego chęcią zarobku)

wiąże klienta z konkretnym zestawem fraz i daje małe możliwości modyfikowania strategii

Model ryczałtowy natomiast (preferowany w firmie Seolit):

w perspektywie kilku miesięcy jest dla klienta o wiele korzystniejszy finansowo

umożliwia podpisanie umowy bezterminowej

pozwala na sukcesywne, dokładne i pozbawione presji finansowej realizowanie obranej na początku strategii

część budżetu jest inwestowana na poczet prowadzonych działań, co znacząco poprawia efektywność

pozwala na modyfikowanie listy słów kluczowych bez konieczności zmian umownych

umożliwia ważną w branży SEO elastyczność

W związku z powyższym, w firmie Seolit postawiliśmy na model ryczałtowy i umowę bezterminową (nie krótszą niż 3 miesiące).

Umowa na SEO - na co zwrócić uwagę?No dobrze, zapyta ktoś, ale skoro umawiamy się na stały ryczałt i dostajemy pieniądze bez względu na wszystko, to co jest naszą motywacją do pracy? Co daje klientowi gwarancję naszego rzetelnego podejścia? Co sprawia, że każdego dnia siadamy do komputera i bierzemy się do roboty? Przede wszystkim – zwykła uczciwość. Po drugie – umowa, pozbawiona haczyków, określająca jasno przedmiot działań. Po trzecie – lubimy SEO. Po czwarte wreszcie – wspomniana umowa bezterminowa. Jeśli klient po upływie 3 miesięcy może w każdej chwili zakończyć z nami współpracę, musimy każdego dnia pracować na jego zadowolenie. Niezależnie od tego, czy jest z nami 3 miesiące, czy 3 lata.

Dlatego też tak ważne jest, by nie dać skusić się na kontrakt długoterminowy. Wspomniana wcześniej umowa na 18 miesięcy nie jest najdłuższą, o jakiej słyszeliśmy. Są w Polsce firmy przywiązujące klienta na 2, a nawet 3 lata. Zerwanie umowy, jak również szereg innych działań klienta, jest często dodatkowo opatrzone dotkliwymi finansowo karami. Warto pamiętać, że związanie się długoterminową umową z jedną firmą znacząco ogranicza późniejsze możliwości promowania się w wyszukiwarce. Jeśli zatem agencja SEO nie stanie na wysokości zadania, podpisanie takiego zobowiązania może zaważyć na przyszłości pozycjonowanego interesu.

Umowa na pozycjonowanie – na co zwrócić uwagę?

Na co zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy z agencją SEO? Gdzie najczęściej tkwią haczyki umowne? Które sformułowania powinny wzbudzić podejrzenia? Nie znamy wszystkich tricków i sami ich nie stosujemy. To, co jednak na pewno powinno zwrócić Twoją uwagę, to między innymi:

• wycenianie w podobnej kwocie fraz prostych i bardzo trudnych – PODEJRZANE

• wycenianie na bardzo niskie kwoty fraz bardzo konkurencyjnych – PODEJRZANE

• proponowanie fraz niewyszukiwanych lub brandowych – PODEJRZANE

• propozycja umowy długoterminowej – PODEJRZANE

• gwarantowanie wyników – PODEJRZANE

• oferty w stylu „3 miesiące za darmo/za złotówkę” – PODEJRZANE

• liczne kary umowne dotyczące głównie klienta – PODEJRZANE

jak również wszelkie inne gwarancje i gratisy, które zwykle okazują się tylko pozorne, będąc niczym innym jak chwytem marketingowym.

Być może czytają to potencjalni klienci firmy Seolit i zastanawiają się, czemu mieliby uwierzyć akurat nam. Myślę, że szczerość jest dobrym punktem wyjścia. Nie gwarantujemy wyników, nie pozycjonujemy za darmo, nie jesteśmy najtańsi (ale drodzy też nie!). Obiecujemy jednak zaangażowanie, transparentność działań i skuteczność pozycjonowania popartą ponad 6-letnim know-how. Niniejszy tekst powstał natomiast nie po to, aby zachęcić do oferty firmy Seolit, a raczej, żeby odstraszyć od ofert nieuczciwych. Jeśli potencjalny klient wybierze propozycję innej, uczciwej agencji – nie widzę w tym problemu, taka jest naturalna kolej rzeczy. Jeżeli jednak skusi się na szemrane chwyty marketingowe „firmy-krzak” – ucierpi na tym nie tylko on sam, ale też i cała branża.

Autor: Krzysztof Sacała

KONTAKT

Agencja interaktywna Seolit
Pozycjonowanie stron internetowych

ul. Zaporoska 34
53-520 Wrocław

NAPISZ OD NAS

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach kontaktowych. Dowiedz się więcej

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Seolit Krzysztof Sacała z siedzibą na ulicy Zaporoskiej 34, 53-520 Wrocław, danych osobowych podanych w powyższym formularzu, w celach związanych z prowadzeniem korespondencji i / lub przygotowaniem oferty i tak długo, jak to konieczne do obsługi tego zapytania. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do nawiązania kontaktu. Przyjmuję do wiadomości, że mam prawo do dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz przeniesienia danych. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych prezentujemy w naszej polityce prywatności.